sobota, 5 stycznia 2013

Ogród na zimę czyli ogród zimowy i plan prawie doskonały

Mam taki zaległy temat który jest w sam raz jak na początek Nowego Roku. Zabierałam się za niego już parę razy, ale jakoś nie mogłam skończyć, aż nastał dobry czas.



Ale zaczynając od początku

Kiedy wiosną udało mi się kupić sporo pięknych roślin zrodził się plan by powstało miejsce na przetrzymanie tych wszystkich zieleniątek przez okres niesprzyjającej pogody aż do kolejnej wiosny.
Bo niestety wielki budynek oranżerii jest zimą trudny do ogrzania, więc panuje w nim zima taka jak na zewnątrz.
Niestety była tylko jedna lokalizacja, jaką można było wykorzystać do posadowienia obiektu ze stałą temperaturą ok.10 stopni w zimie. I to wcale nie najlepsza bo wychodząca na zachód.
Jak każdy wie zimą problem braku światła jest dość poważny a łapanie nielicznych promieni słonecznych to wielka sztuka. Na zimowy ogród najlepsza jest wystawa południowa bo znacząco zmniejsza zużycie energii, szczególnie w słoneczne dni. Ale jak się nie ma wyboru, to co zrobić? Nie marudzić i tyle ;)

Z racji rozlicznych zajęć w sezonie prace ruszyły dopiero w sierpniu no i trwały, trwały i trwały. Cała zabawa polegała na tym że oranżeryjka staneła w miejscu starego kurnika. Ten "cudnej urody" budynek powstał wiele lat temu i szpecił, jak tylko można szpecić, swoją okolicę. Nie boję się tym samym stwierdzenia że jego reinkarnacja, jaką jest ogród zimowy, zwany oranżeryjką, to zdecydowanie przyjemniejszy obiekt dla oczu.
Trzeba zaznaczyć że budynek kurnika był reliktem zimnej wojny, czyli miał charakter bunkru przeciwatomowego. W sumie konstruktor miał głowę na karku bo nawet w obliczu kataklizmu jeść coś trzeba, a jajecznica zawsze w cenie. Ale żeby aż tak się "żelbetonować" w kurzym domku, trzeba mieć beton w głowie.



Do remontów i budów warto mieć nerwy ze stali i cechować się stoickim spokojem. Szło mi świetnie, niestety aż za dobrze. I dopiero kiedy jesień wiała chłodem po plecach, zaczęłam się denerwować, że skoro nie ma okien, ani dachu, a robi się coraz zimniej, to nie wróży moim roślinkom, oczekującym na nowy domek, nic dobrego.


W październiku okna coraz bardziej przypominały okna, a konstrukcja budynek, co nie zmieniało faktu że to ciągle było trochę mało a prace dalej snuły się niespiesznie.
Wiadomo że ręczna robota wymaga czasu i poświęcenia by z kawałka drewna zrobić przedmiot oranżeryjnego pożądania czyli wielkie wysokie okno. Drewno musi być odleżałe, nieposkręcane, a fachowiec kochać to co robi.




No i wszystko było jak trzeba...bale miały 10 lat leżenia za sobą, i to w odpowiednich warunkach, a Pan z delikatnością miłośnika drewna gładził je godzinami. A one czasem uroniły jakąś żywiczną pachnącą łzę.




Widziałam już światło na końcu długiego tunelu kiedy stało się wielkie bum!!! Pociąg? ależ skąd, mróz!!!
Mam na myśli ostatnie dni października i ten nagły atak zimy....pamiętacie prawda? To jeden z powodów jakie obrzydziły mi ten temat i spowodował że do tej pory nie napisałam ani słowa o swoim wymarzonym zimowym ogrodzie.
No a że los bywa złośliwy, to każdy wie, ale że aż tak? W nocy po opadach śniegu temperatura w okolicach  starej oranżerii poszybowała w dół....na dno dnów jak chodzi o wytrzymałość tego budynku....tej jednej nocy było tak zimno. Wiecie ile? -16 stopni Celsjusza. I na tym na razie skończę .......

I nagle się okazało że dach na małej oranżeryjcie można położyć w 4 dni..... te kilka dni za późno.....



Ale za to można było się skoncentrować na wykończeniu budynku w stylu pasującym do okolicy. Wycinanki, dekory w stylu Świdermajer jaki zawsze łapał mnie za serce.






Niestety takie cuda są dość pracochłonne i przed nastaniem mrozów jakoś nie wyrobiliśmy się ze wszystkimi pracami. Ale udało się zrobić ozdobny pasek pod dachem.


Jeśli kogoś dziwią te wstążki, to są one po to by informować ptaki, o tym że odbicie to nie jest przedłużeniem krajobrazu...



Na deser zostało znalezienie odpowiednich drzwi do zimowego, zielonego raju. Można było kupić, zrobić, albo skombinować. Ja zawsze preferuje te ostatnie rozwiązanie, bo zazwyczaj daje szanse na nowe życie starym przedmiotom.


Stare drzwi mają to "coś", pewną niepowtarzalność i kunszt wykonania oraz magię światła padające do wnętrza przez krzywe i porysowane szybki. Chropowata odchodząca farba, zardzewiałe zamki, piękne klamki, wytarte progi... Czyli to wszystko co świadczy że przez lata spełniały swoją powinność.


Mówią szukajcie to znajdziecie ...... i mają rację.



Drzwi pochodzą z willi z lat 20... miejsca którego los jest przesądzony a dni policzone i jeśli można coś ratować i dać temu szanse to trzeba to zrobić... Co prawda miały już bliskie spotkanie ze złomiarzami którzy oderwali od nich stare mosiężne szyldy. Ale ostała się jedna klamka!
Postaram się by wisiały tu kolejne 90 lat....
a tym czasem tym którym się udało testują nowe lokum..... chyba im dobrze?




39 komentarzy:

  1. Wspaniałe przedsięwzięcie, zwłaszcza że wyobrażam sobie, ile masz roślin do przechowania....Dobrze, że się udało.
    A drzwi są piękne!!!!!!!!!!
    Pozdrawiam serdecznie życząc dobrego Roku:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mi roślin zostało. Ale wszystkie pięknie rozrośnięte w dużej oranżerii mocno ucierpiały mróz z końca października. Więc zacznę chyba kolekcjonować od nowa.
      Jak skończymy już ten budynek to będzie naprawdę przyjemny bo to ciągle takie "łapu capu" ale jest.
      Tobie też dobrego roczku!

      Usuń
  2. Pięknie to wygląda, pozazdrościć :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dekory są fantastyczne:) Oranżeria również - pięknie gospodarujesz na swojej ziemi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dekory pasują do tych jakie są na gankach dworu. Kiedyś o nich napiszę ;)

      Usuń
    2. Gwenaelle, ja już sobie zażyczyłam prezent na urodziny: wyżynarkę. Najpierw było niedowierzanie, ale jak pokazałam te dekory to juz pełne zrozumienie:) Mój dom nie jest dworkiem, niestety, ale wszelkie wiaty i tarasy mam zamiar tak właśnie ozdobić.

      Usuń
  4. Ogród zimowy to doskonałe miejsce na przechowanie wieloletnich roślin niezimujących , jak np: oleandry, fuksje,pelargonie, itd.
    W takim pięknym miejscu zimowy ogród jest wręcz niezbedny....
    czekam na jego zapełnienie...
    Niech cieszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie miałam całą masę fuksji i pelargonii oraz datur oleandrów i cytrusów tyle że po tym mrozie nie są w formie jaką prezentowały przed. To co się udało uratować teraz odchorowuje. Taki los.
      Mam nadzieję że miejsce w przyszłych latach się sprawdzi, bo powstało po to by trzymać na zimę rośliny z dużej oranżerii.

      Usuń
  5. Ile to się kobieta musi nagadać i nakombinować, żeby chłop coś do przodu popchnął! Z drugiej zaś strony, czas działa na korzyść, bo można jeszcze zmienić plany. A my to też czasem lubimy, prawda? ;)
    Ten śnieg i mróz rzeczywiście zaskoczył!
    Wyszło dobrze, kwiatki zadowolone :).
    Ogrzewacie ten budynek? Ciekawa jestem, jak? Też myślę o podobnym rozwiązaniu i zastanawia mnie jak by go ogrzać, gdy jest już zbyt zimno?
    Dzielna jesteś! Najważniejsze, że marzenia się spełniają! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak kobiety muszą się nakombinować, dlatego ja zazwyczaj robię sama bo mi się nie chce gardła zdzierać....

      Ogrzewamy ten budynek, jest przyłączony do C.O. więc jest tam normalny kaloryfer. Tylko jeden, utrzymuje temperaturę przy dużych mrozach ok. 5 stopni a przy pogodzie ciepłej ok 10. Mogłam łatwo podłączyć ten budynek do domowego ciepełka więc się nie zastanawiałam. Dlatego też była tylko ta lokalizacja do wyboru.

      Usuń
    2. Zawsze coś, za coś;) Jednak zimą ważniejsze jest ciepełko z domowego c.o., niż dostęp do światła, którego i tak o tej porze roku zawsze mało. Pięć stopni w mróz - to już coś!
      Dzięki za szczegóły. My niestety nie mamy możliwości podłączenia do c.o. Chyba, że samochody dam pod wiatę, a z garażu zrobię oranżerię, czy nawet ogród zimowy! Tam już jest kaloryfer! :))) Mąż by się ucieszył! ;)))
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Trafiłam do Ciebie, Aniu, jak większość, przez przypadkowo oglądaną "Maję w ogrodzie".Jestem pod urokiem!!! miejsca, ogromu pracy, wyników tej pracy,Twojej Osoby, talentu i pomysłowości.Oby takich ogrodów i ich właścicielek więcej było!
    Podzielam Twój pomysł wykorzystywania starych, przeważnie pięknych elementów typu okna, drzwi, stare belki, metalowe i kamienne części.To przecież świadczy o naszej kulturze,gdy nie pozwalamy niszczyć efektów pracy naszych przodków.Jednocześnie dodajemy unikalnej szlachetności temu, co obecnie tworzymy.
    Pięknych chwil i radości w tym, co robisz dla Ciebie Aniu w nowym roku.
    serdecznie
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło!

      Wiesz, z tymi starymi materiałami też jest tak że żyjąc wśród takich, wiem że są często wiele lepsze niż te obecnie tworzone. XIX wieczna cegła a ta obecna to dwie zupełnie inne wyroby z tym ta dzisiejsza zwykła jest nic nie warta.
      A do tego stare materiały mają właśnie tą szlachetność i patynę której nie mają materiały nowe. Boli mnie za każdym razem jak widzę kiedy stare domy z duszą ustępują nowym pozbawionym polotu, nie bardzo mamy szacunek do przeszłości...
      Dziękuję za życzenia i serdecznie pozdrawiam,

      Usuń
  7. Piękne świdermajerowe detale! Dziękuję za mnóstwo inspiracji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze będzie ich troszkę zapraszam!

      Usuń
  8. A ja dziś CIę widziałam w telewizji :-))) NO wiesz z Mają w ogrodzie :-) Dziś u nas w USA była jakaś powtórka i moje dziewczyny zawołałam.. ale one to tylko to widziały że bąk jakiś siedział na kwiatku i uciekły bo nie lubią bąków oglądać ;-) Pięknie tam u Ciebie tak, że aż dech zapiera! A Ciebie taka fajna naturalna dziewczyna :-)
    Jak ja Ci zazdroszczę tego pomieszczenia na rośliny!! Jak cudownie musi być wejść w środku zimy do mini ogrodu.. gdybym ja miała miejsce na działce.. na taki zakątek i na taki ogród! Ale ja to nie jestem z tych co się poddają i marzeniach zostają... ja kombinuję, kombinuję i w końcu coś zawsze wykombinuję :-) Kocham kwiaty, krzewy odmiany liści różne i kocham wiosenne prace ogródkowe :-) a teraz mam jeszcze skąd czerpać inspiracje :-) Pozdrawiam Cię Aniu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pognało Ciebie daleko ;) Ja ze swoimi marzeniami też się nie poddaje. 15 lat temu to miejsce o jakim piszę było zapuszczone, zagruzowane, dom do remontu. To tematy o jakich będę jeszcze pisać. Ale naprawdę nie wyglądało to dobrze. Znajomi rodziny mówili tylko sprzedajcie to, kupcie nowy domek itp itd. To co widać to efekt moich marzeń i ciężkiej pracy. Trzeba marzyć i wierzyć że się uda!
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  9. Ogród zimowy to moje marzenie. Może w tym roku uda nam się wybudować oszkloną werandę - niestety - od zachodniej strony, ale innej opcji nie ma... Chwilowo nieliczne roślinki ledwo zipią w domu bo są bezlitosnie podgryzane przez koty! Gratuluję pięknego zimowego ogrodu:-)))
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od zachodniej jest i ta Oranżeryjka. Jak jest śnieg to nie ma problemu, a jak go nie ma to ciemnawa jest troszkę. ale dobre i to.
      A w lato taka oszklona weranda na wieczory i noce (bez komarów) w sam raz! będziesz miała wiele radości z niej!

      Usuń
  10. Całuski :))))))
    to jest to co tygryski lubią najbardziej :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie jeszcze parę tematów dla Ciebie ;) Pracuje nad tym!

      Usuń
  11. Znakomicie rozumiem Twoją radość i gratuluję, stworzyłaś kolejne klimatyczne, piękne miejsce. Parę lat temu zrealizowałam swoje marzenie i zabudowałam jeden z tarasów ogrodem zimowym. Też był wykańczany w listopadzie jak już śnieg spadł:). Żaden full wypas, bez klimatyzacji i bajerów, za to z ogrzewaniem, stanowi dodatkową jadalnię i drugi salon w domu na dwudziestu paru metrach kwadratowych. Wreszcie bez kłopotów zimują wszystkie śródziemnomorskie i nie tylko doniczkowce. Dzisiaj dostałam od znajomych prezent, kwitnącą na różowo kamelię do kolekcji. Pasowałaby u Ciebie, bardzo jest romantyczna, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzy mi się kamelia, teraz mogę sobie kupić bo jest gdzie trzymać takie cuda. Do tej pory przy tak małych oknach jakie mam w domu, zimą wymęczałam te rośliny do granic możliwości.
      Moja orażeryjak też bez full wypasu ;) w sumie takie bajery jakoś mi nie są potrzebne!
      A wierzę że masz przemiłe przedłużenie domu!
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  12. Kobieta potrafi :) Gratuluję :) Świdermajer jest cudny... żałuję, że nie mogę któregoś uratować :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak patrzę jak się niektóre wille rozpadają to mnie skręca, ale jestem za chuda w uszach by mieć na takie kolejne cudo.
      Świdermajery mają wyjątkowy urok!

      Usuń
  13. Świetny pomysł i na dodatek zrealizowany. Mnie się ciągle tylko marzy ale chyba trzeba do tego inaczej podejść. Piękne drzwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jak się do tego odpowiednio przysiądzie to nie jest taki duży koszt. Tylko trzeba się zabrać, wymyślić, a jak budynek jest szklarenką to chyba nawet nie trzeba się bardzo męczyć z urzędami. A daje multum radości. Ty masz już wytyczone miejsce z tego co pamiętam...

      Usuń
  14. Oj te drzwi!! Piękne są i te zdobienia pod daszkiem... Zazdroszczę Twoim roślinkom :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też im zazdroszczę! mają ładniejszy widok niż ja ;)

      Usuń
  15. Oranżeryjka piękna,roślinki dostały cud domek.Ja nie mam tak ogromnego ogrodu,a problem z ich przetrzymaniem też mam.A roślin z każdym rokiem przybywa bo jak tu przejść obojętnie kolo tej"wymarzonej".Tak więc dzielę miejsce dla roślin razem z męża narzędziami,tylko jak dzielić jego rosnącą "pasje do dłubania"i moją roślinną.Miejsce się kurczy.....

    OdpowiedzUsuń
  16. będzie mi bardzo miło jeśli dołączysz do mojego link party, żeby też kilka nowych osób mogło trafić na twojego bloga :)
    www.speckled-fawn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękna ta oranżeria:) Brakuje mi takiego miejsca zwłaszcza końcem zimy - początkiem wiosny, gdy wysiewam pomidorki.. Strasznie się później wyciągaja na parapetach i słabiutkie są.
    Te drzwi są niesamowicie piękne:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajnie się Ciebie czyta. Pozdrawiamy.:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam. Jestem pod wielkim wrazeniem, tego co dokonałas. Najpierw obejrzałam mó ulubiony program z Mają, potem trafilam na Twój blog. A ta twoja stara oranżeria- no po prostu szacun. Natchnęłaś mnie na wiosenne działania w ogrodzie, który tworzę z mężem od podstaw od kilku lat. Gdzie mu tam do Twojego!...Ale działamy! Ogród stał sie moją pasją w momencie, gdy kupiliśmy działkę i zaczęliśmy budowę domu. Dom już stoi - drewniany, w którym jeszcze nie mieszkamy a ogród wciąż tworzymy w stylu wiejsko - rustykalnym. Twój blog jest dla mnie wspaniałą inspiracją! Życzę powodzenia w dalszych przesiewzięciach Mari

    OdpowiedzUsuń
  20. To bedzie cudny ogrod! Ogrod z dusza...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  21. CUDO!!! I na dodatek obiekt moich marzeń...ale może dobrze, że od zachodu, mam wrażenie, że od jesieni do wiosny słońce dłużej operuje na zachodniej wystawie. W moim ogrodzie mogłabym przytulić oranżerię tylko od południa i musiałaby być dodatkowo tarasem, nie wiem czy dałoby się to połączyć, tak ściągać okna na lato i wieszać na zimę?;) Chyba ciężka sprawa...
    Pozdrawiam żądna dalszych inspiracji:))

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnóstwo pracy,ale jeśli to jest pasja i sposób na życie,to nic nie jest w stanie przeszkodzić,nawet mróz:)
    Podziwiam nieustająco!

    OdpowiedzUsuń