sobota, 12 stycznia 2013

Sen zimowy

Jakoś ostatnio, obiła mi się o uszy informacja że: "niedźwiedzie brunatne są "leniwe" do tego stopnia, że zapadają w sen zimowy by nie tracić czasu i energii na poszukiwanie pokarmu pod śniegiem".
No właśnie, już im ktoś łatkę przypiął, dlaczego od razu "leniwe" a nie rozsądne, przecież wyżywienie tak dużego ciałka wymaga sporo zachodu, a zimą wiadomo nic samo w paszczę nie wpada. Trzeba się wiele bardziej nagimnastykować i jeśli można przespać zły czas to czemu nie?

Dla mnie zima jest okresem takiego przysłowiowego niedźwiedziego snu. Mam wtedy chwile dla siebie i nabranie sił na nowy sezon. No i co tu ukrywać jest czas się wyspać ;) solidaryzuje się więc z leniami niedźwiedziami. Nie muszę gnać o 5 rano (niezależnie od świątku, piątku czy niedzieli) by otworzyć drzwi i okna oranżerii i podlać wymagające tego doniczki. Nie muszę czekać do zmroku by zamknąć wszystko i podlać całość co trzy dni, co zajmuje kilka godzin. Żaden trawnik nie woła o pomstę do nieba za brak cotygodniowego fryzjera. Brak szarpania się ze szlauchami, biegania z sekatorem, pielenia na kolanach, zamiatania, grabienia i cudowania. Psy też zwinięte przy kaloryferze patrzą na mnie z wyrzutem jak proponuje spacer. Można spokojnie posiedzieć przy kominku.


Normalnie luz i urlop, teoretycznie czas wyczekiwany. Ale ogrodnik ma taką konstrukcje że wcale nie lubi takich wakacji i jak tylko zima zadomawia się w ogrodzie, już jest myślami jak tu się ucheta wiosną przy pracach. Zimę traktując jak przejściowe nieszczęście które powinno szybko minąć.

W zeszłym roku o tej porze miałam 9 szczeniaków na wychowaniu i o chwili urlopu nie było mowy. Wiosna przyszła nagle i niespodziewanie. Teraz mam czas by docenić zimowy spokój i co? I już się zastanawiam co gdzie wysieję, jak usunę perz który ciągle wyrasta z powstałych w zeszłym roku rabat i kiedy skosić łąki.
Oranżeria wymaga posprzątania, ale to już jest zaplanowane na luty.
Tymczasem chmiel zwisa nad głową brązowymi szyszkami ...


Na szklanym niebie przesuwają się chmurki że śniegowego puchu... bo dach sprawnie czyści się sam.


A posadzka szeleści od liści.


Tak, tak, plany już snuje na te cieplejsze i bardziej sprzyjające dni. Choć marudzić nie mam powodów bo dotychczasowa zima jest łaskawa. W porównaniu z zeszłym rokiem, który przygnał srogie mrozy i skuł ogród powiewem -20 bez śniegu. W tym roku jest łagodnie i ptfu ptfu niech tak zostanie!!! Ogród nie śpi on drzemie w półśnie. A co robi ogrodnik "na głodzie"? Szuka i szpera, dopatruje się oznak wiosny....

Rojniki zielone jak zawsze..


Oczar (co prawda dziczka) 


Ciemiernik biały


Złotlin już z takimi pączkami....


Rozeta dzwonka pośredniego


Zdjęcia świeżutkie, bo wczorajsze, a dziś już śnieg prószy i ogród tonie pod kolejnymi warstwami bieli. Jak na zimę to przyjemnie i miło. Oby tak dalej bo liście ciągle na różach, a cebulowe rośliny wyrastają bardzo wysoko jakby miały zaraz kwitnąć. I co tu począć z taką różą? przecież nie nakryć, bo zgnije...



Niech ją śnieg zakryje i tyle... 
Co prawda jak tylko wychodzi słońce to ta kołderka z puchu się topi...czyli  promienie są coraz mocniejsze i tak z każdym dniem cieplej....wiosenniej? W sumie urlop nie może trwać za długo.




Drzewa też niby zielone ... inaczej niż latem ale zawsze.



W poszukiwaniu wiosny czasem można natrafić na inne przyjemności.
W tej ubogiej palecie kolorów jaką oferuje zima są i takie wyjątki jak te owoce dławisza..






Jedyne od czego nie wolno brać urlopu w zimie to karmienie ptaków. Raz nauczone że coś na nie czeka przylatują rozleniwione, same ograniczając kreatywne poszukiwanie pokarmu. Nie wolno ich tym samy zawieść.
Tej zimy trochę poprawiłam swoje karmniki. Mam ich całą armię. Ogród jest wielki więc rozwieszam je w kilku miejscach, lub po kilka w jednym. Są tanie w wykonaniu, a daszek z jodły i żywotnika dodał im sporo uroku. Po sezonie zamiast je czyścić, wyrzucam i na kolejny robię nowe. O ich intensywnym wykorzystywaniu pisałam TU/dokarmianie-skrzydlatych-mieszkancow
Tym razem w ładniejszej wersji.


A w środku takie smakołyki:


Pozdrowienia dla Wszystkich korzystających z uroków zimy i Tych oczekujących nerwowo na wiosnę!




15 komentarzy:

  1. Oj dzięki! Zdjęcia są piękne i pełne radości! Nie miałam pojęcia, że budzą się już roślinki..
    Te czerwone korale z lodem po prostu boskie! Nie czekam nerwowo na wiosnę, raczej jestem w letargu.
    Ale pozytywnie się naładowałam, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie czekam nerwowo na wiosnę, jak przyjdzie to będzie ;) Kiedyś trzeba mieć chwilę przerwy.

      Usuń
  2. Wcale się nie dziwię niedźwiedziom ,że idą spać.
    Dla mnie zima mogłaby nie istnieć...
    Czekam na wiosnę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakiś czas temu nie potrzebowałam zimy, a w tym roku wyjątkowo ją doceniam. Potrzebowałam takiego spokoju troszeczkę. Skoro nie można przespać całej to trzeba pokochać ;)

      Usuń
  3. Ogrodnicy na głodzie łączcie się! To głód gorszy od niejednego głoda...Ja już podłączona.
    Zdjęcia śliczne. Karmnik z peta nawet ładny, taki oswojony patyczkiem i zieleninką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak to głud wręcz narkowyczny!!!
      Karmnik ma tą zaletę że można mieć ich więcej. O tyle jest to ważne że często terytorialne skłonności niektórych pierzastych powodują że słabsze/niżej w hierarchii ptaki nie mogą się najeść bo nie są dopuszczane. A drugą kwestią jest łatwość w utrzymaniu czystości, co jest niezwykle ważne. Powieszone na drzewie są prawie niewidoczne ;) Ja chyba na tym typie poprzestanę.

      Usuń
    2. głód ;) w woli ścisłości nie głud ;) chyba faktycznie mam dziś jakiś deficyt ;)

      Usuń
  4. No to łaczymy się w tym głodzie:) Ja dreptam w miejscu juz od Nowego Roku, kiedy to w czas przeslicznej pogody...popracowałam troszkę w ogrodzie i przekopałam to i owo:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba zgapię Twój pomysł na karmniki dla ptaszków! Świetnie wyglądają!!!
    Ja też ładuję akumulatory przed wiosną! Plany mam wielkie :-) I już nie mogę się doczekać końca zimy!!!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie znowu zima się zaczęła czyli jeszcze mogę całkiem spokojnie pospać :) Wprawdzie moje ogrodowe przyjaciółki już buszują po sklepach internetowych w poszukiwaniu roślin to ja jeszcze trochę się z tym wstrzymam.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz co? Odpoczywaj sobie, bo niestety i ten zimowy czas najczęściej zbyt szybko mija ;) U mnie trochę inaczej wychodzi w tym roku, ale tak widocznie musi być w życiu. Bardzo ładne zdjęcia z tymi sopelkami lodu a karmniki-pierwsza klasa! Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Moczarowy o każdej porze roku. Właściwie magia tego miejsca sprawiła, że pokochałam kwiaty. To dzięki niemu zaprzyjaźniłam się z zimą i dostrzegam wszystkie jej uroki. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja myślę,że aby pokochać zimę potrzeba: koniecznie na przywitanie wytarzać się w śniegu, urządzić bitwę na śnieżki, poszusować na nartach u mnie-biegowych, urządzić kulig, ale taki prawdziwy z zaprzęgiem koni i wrócić do domu mokrym od stóp do głów, wysuszyć się przy kominku i wypić ciepłe kakao lub coś innego według uznania. Wtedy zimę się kocha- naprawdę.
    Spróbujcie,polecam
    Mnie też dopadł wspomniany głód- uprawiam więc na parapecie kiełki przeznaczone do spożycia i bardzo, wyjątkowo mnie zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jest źle.Ogród śpi pod puchową pierzynką to i niedźwiedź może się zdrzemnąć chwilę oczywiście nie zapominając dokarmiać ptaszki.Całkiem urocza ta wersja karmnika z gałązkowym daszkiem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Aniu,szukam tu namiarów na Twoją pocztę ale nie widzę . Gdybyś mogła napisać do mnie , to byłabym wdzięczna. Przywiozłam jakieś nasionka ,które się tylko do tropików nadają a u mnie szklarni ani widu ani słychu więc chętnie Ci je podaruję jeśli zechcesz poeksperymentować. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń