środa, 15 czerwca 2011

W różanym ogrodzie

Nadszedł ten piękny moment w roku, kiedy ogród różany przeżywa pełnie swojej urody.

Image and video hosting by TinyPic

Nim jednak to nastąpiło, w tej części ogrodu było sporo pracy....
Mimo że obiecywałam sobie że w ogrodzie północnym a co za tym idzie w ogrodzie różanym nie poczynię żadnych zmian to jednak nie dotrzymałam słowa.
Zeszła zima mocno dała się we znaki różom angielskim i romantycznym. Te wrażliwsze odmiany mimo zabezpieczenia chochołami, przemarzły do poziomu kopczyków z ziemi. Trzeba było dokonać radykalnego cięcia. A kiedy już przespacerowałam się z sekatorem i dokonałam tego co trzeba było dokonać, stwierdziłam że posunę się ciut dalej.
Od 2007 roku kiedy rabata różana została powołana do istnienia, sporo się zmieniło. Jedne krzewy pięknie się rozrosły, inne z kolei zbyt "głęboko" posadzone na rabacie, zacienione, rozwijały się słabiej. Po za tym, kształt samej rabaty pozostawiał dużo do życzenia, nieregularny ze starym zdezelowanym płotkiem, który w połowie już leżał.
Trzeba było dokonać zmian, po pierwsze poszerzyć.



Po drugie, przesadzić krzewy rosnące z tyłu do przodu, oraz dosadzić nowe egzemplarze.




A po za tym ustawić krawężnik, który ograniczył wchodzenie trawnika na róże, oraz nowego płotku.
Po tych zmianach pozostało tylko nawożenie i czekanie na czerwiec!











Oczywiście jako pierwsza kwitła róża pospolita rosa canina która jesienią ożywia ogród pokrywając się masą czerwonych owocków. Teraz zaś przyszedł czas na róże szlachetnych odmian. Ogród składa się z róż większości historycznych odmian lub róż wyglądem zbliżonych do róż historycznych czyli angielskich i romantycznych.
Charles Austin



Graham Thomas



Gertrude Jekyll








Decyzja które odmiany wybrać była naprawdę trudna, jest ich przecież tyle. Doszłam jednak do wniosku że nie planuje rozległego rosarium i chce jedynie zgromadzić garstkę odmian które swoim charakterem pasować będą do ogrodu. Nie zdecydowałam się więc na odmiany współczesne, a na szereg starych, powstałych między XVII a XX wiekiem. Takie odmiany królowały w ogrodach za czasów świetności moczarowego ogrodu, więc trudno było podjąć inną decyzję.
Rosa centifolia





Większość z nich ma jednak pewną wadę. Odmiany historyczne pięknie i obficie kwitną tylko raz do roku. Potem niestety pozostają jedynie ścianą zieleni. By tą ścianę ożywić dosadzone zostały krzewy róż angielskich i romantycznych. Te z kolei kwitną do późnej jesieni, a swym wyglądem przypominają kwiaty swoich starczych koleżanek. W tym roku mimo zmarznięcia ładnie się odrodziły. Jak je przycinałam do samej ziemi, ciężko mi było, ale z drugiej strony na pociesznie myślałam sobie o tym że dzięki temu wydadzą okazalsze kwiaty. No i się nie myliłam ;)
Z odmian które rosną w ogrodzie północnym szczególnie ładnie prezentuje się Charles Austin. Róża ta zmienia barwę w trakcie kwitnienia i z brzoskwiniowej robi się blado różowa z kremowym podbiciem. Fajnie wyglądają krzewy oblepione dużymi kwiatami w różnych odcieniach.



Golden Celebration



The Pilgrim







Stare odmiany róż charakteryzują się krągłymi wielopłatkowymi kwiatami, przypominającymi peonie i bardzo intensywnym zapachem. Ich płatki w większości nadają się do jedzenia i na przetwory. Spełniają tym samym dość utylitarną funkcję, jaka dawniej w ogrodach przy dworskich była bardzo ceniona. Po za tym są bardziej odporne na niesprzyjające warunki klimatyczne i choroby.





Nie da się ukryć że mimo tego że część krzewów kwitnie tylko raz w roku, nie żałuje swojej decyzji. Zapach jaki unosi się wokoło krzewów jest wprost bajeczny, krzewy uginają się od kwiatów a ja mogę przychodzić i patrzeć jak kolejne kwiaty z wolna rozwijają swoje kielichy.
A Shropshire Lad













No i na koniec, korzystam z tej możliwości żeby ten czas i zapach zatrzymać na dłużej....szczególnie na czas kiedy o krzewach pełnych kwiatów można jedynie pomarzyć.
Generalnie nie robię przetworów ale konfiturę z płatków róż traktuję w sposób szczególny, obok zdjęć to najlepszy sposób na spacer po różanym ogrodzie w grudniu ;)


12 komentarzy:

  1. Róże pięknie się komponują z drzewostanem,sporą masz ich ilość,
    Róże to moja pasja ogrodowa,więc z nostalgią patrzę na Twoje piękne rozrośnięte krzaki
    Historyczne róże potrafią również kwitnąć przez całe lato np.Rose de Rescht,pachnąca i urzekająca swoimi purpurowymi kwiatami,Comte de Chambord z kolei różowe kwiaty przyciągają nasze zmysły powonienia...Polecam
    A co stanowi tło Twoich róż?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tło moich róż nie jest jeszcze dopracowane w pełni. Rabata jest usytuowana pod świerkami i one miały być ścianą i osłoną dla krzaków. Niestety rok po założeniu rosarium połowa świerków nie przetrwała straszliwej huraganowej burzy. I tło można powiedzieć legło w gruzach. Teraz, częściowo, za różami są posadzone iglaki. Będą osłaniać róże przed wiatrami w zimie szczególnie tymi z północy. Ogród jest utrzymany w stylu "swobodnym" więc wszystko się z lekka przenika. Róże które rosną pod ocalałymi świerkami wspinają się po ich gałęziach, wylewają na trawnik.
    Dziękuję za podpowiedź w sprawie odmian, to bardzo cenna wiadomość ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja dopiero teraz tu trafiłam!
    To Raj a nie ogród :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakochałam się... ogród niewiarygodnie piękny! Mam nadzieję, że uda mi się w swoim stworzyć choć 3% tego, co zobaczyłam u Ciebie. Mowę mi odjęło z wrażenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam różany ogród. Zadziwiające, jak bardzo podobne mamy upodobania, mam wiele takich samych odmian. Ze starych, powtarzających odmian polecam jeszcze Louise Odier, też powtarza kwitnienie i cudownie pachnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś mam Louise Odier w tej gęstwinie. Ale u mnie jakoś słabiej rośnie. Niestety od czasu założenia ogrodu różanego niektóre odmiany przytłoczyły inne, są też takie które odbiły z dziczek (ale bardzo ładnych) inne zmarzły. Mimo że miałam wszystko spisane i opisane to niestety z czasem się wszystko pomieszało, a też nie opisałam do tej pory wszystkich odmian na blogu :)

      Usuń
  6. Przybyłam tu za Maszką i oniemiałam , ślozy mi się puściły z zazdrości :) Proszę, proszę , napisz jak zasilasz róże na wiosnę i w sezonie.
    Mam i ja kilka uprawianych przez Ciebie róż, ale to tylko krzaczki, u Ciebie kaskady kwiecia.
    Pozdrawiam serdecznie, tula

    OdpowiedzUsuń
  7. Aneczko tak sie ciesze ,ze masz równiez blog...bo po obejrzeniu "Majki"miałam wielki niedosyt i chcuiałam jeszcze...cudne miejsce tworzysz ...moje ogromne gratulacje...będe tu stałym gościem...gdyz mam podobnie jak Ty ,kocham zwierzęta i na kwiaty wydaje ostatnie grosze :) Alez jakaz to radośc obcowac z takimi cudnymi istotami ...pozdrawiam i super Nowego Roczku :) Dorota

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo ciekawy blog i super fotki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Mmmm... Ale musi tam pachnieć :)

    OdpowiedzUsuń