wtorek, 30 grudnia 2014

ZIMA JUŻ???!!!























Postanowienie przed Noworoczne …napisać coś na blogu…Ale od czego tu zacząć?
Może od przejrzenia co się napisało ale nie opublikowało? Mam kilka takich postów w szufladzie…. albo nie dokończone albo już nieaktualne bo z różnych powodów nie dotarły do czytelnika. Chciałabym by posty na blogu były dopracowane,  może zmienić taktykę? Zazwyczaj scenariusz jest podobny z trudem znaleziony czas pomiędzy „pilnym” a „natychmiast” lub „muszę zrobić”, zaparzona mocna herbata w szklance….. Już zaczynam, jest dobrze …. i wtedy …. a to pies (jeden drugi do ośmiu odlicz…), a to telefon, a to, a tamto, a na koniec zasypiam w pozycji „na dzięcioła” przed komputerem.  Samo życie w najczystszej postaci. Ale dziś szykujcie się na post zbiorczy bo spróbuje streścić ostatnie miesiące.  Zaczynając od lata o którym chyba już zdążyliśmy zapomnieć tak dawno mamy je za sobą.





Ale żeby nie było że nie próbowałam wcześniej fragmenty wrześniowego postu z serii zakurzone i porzucone dywagacje o życiu ogrodnika i nie tylko…

„Całe swoje świadome życie oglądam smakowicie wyglądające ciastka bez możliwości ich skosztowania…. Patrzenie bez próbowania pobudza wyobraźnię…. Obawa że próba zjedzenia przyniesie rozczarowanie blokuje działanie…Czuje się jak ślepiec  który na skutek rozwoju medycyny stoi przed możliwością zobaczenia świata po którym chodził  tyle lat…Wiem  że pewne rzeczy go rozczarują bo widzę to co on zobaczy….Czy lepiej wiedzieć, czy lepiej się domyślać? Może lepiej jak pewne rzeczy, stany i doświadczenia mimo tego że o nich marzymy powinny pozostać tajemnicą dla naszego dobra?  Trudne pytania i decyzje…Zjeść ciastko czy na nie patrzeć i dobrze je wspominać ? Gdyby człowiek chciał wszystkiego spróbować pewnie by mu to zaszkodziło…mi ciastka szkodzą…szkoda że zawsze tak bardzo…

Kiedyś moja Ajka opowiadała mi historię swojego znajomego który cale życie zmagał się z ogromną wadą wzroku. Kiedy w końcu udało się ją skorygować, zobaczył świat i skonfrontował swoje wyobrażenia z rzeczywistością powiedział „nie sądziłem że kwiaty są takie piękne a kobiety takie brzydkie”
A lato w tym roku takie chimeryczne jak kobieta ;) teraz bliższe jesieni choć ustawowo przysługiwałby jeszcze trochę ciepła i słońca. Kiedy ono mi uciekło? To już koniec sierpnia? Jak to się stało…
Tak naprawdę nie lubię sierpnia, może dobrze że się skończył. Fasadowo piękny w kolorowym makijażu ale pod warstwą pudru widać nieubłagane przemijanie i skrywane defekty urody…
We wrześniu jestem już pogodzona z nieubłaganym nadejściem jesieni którą owszem lubię za dynamiczne zmiany w przyrodzie ale za jaką karę jest potem zima?
Nie wybiegając jednak tak daleko w przyszłość, ciesząc się tym co tu i teraz oraz z lekka zerkając na miniony czas.”

….No właśnie a już mamy zimę taką w kalendarzu i taką za oknem. I nie mogę powiedzieć że nie wiem kiedy mi ten czas umknął….wiem wiem dużo się działo, jak nie w ogrodzie to w domu. Tak! było „pracowicie” i „owocnie”





To był dziwny rok…ciepły luty, pracowity i obiecujący marzec, ale z drugiej strony zimny i deszczowy wręcz jesienny czerwiec. Trochę upałów na początku sierpnia i piękny wrzesień. W sumie mało ciepłych letnich nocy. Niektóre moje rośliny zgłupiały. Mirabelki sypały swoje złote owoce na ziemię aż do października, choć o tej porze już dawno nie  powinny. Jabłka i winogrona dojrzewały w swoim rytmie a słoneczniki mimo wczesnego wysiania dopiero zaczęły kwitnąć  z końcem sierpnia. Sporo roślin rozwijało się pięknie ale też były takie które w tym roku strajkowały ledwo rosły i mizernie kwitły…widać to nie była pogoda w ich typie.  Ale nie da się ukryć cudowne było to lato kiedy ogród podlewał się sam! Trawniki były takie zielone, łany kwiatów jednorocznych bujne a pomidory zgniły czyli wszystko w starym porządku i normie.























A potem przyszła jesień sucha jak pieprz a wraz z nią zaplanowane prace. Ogród obłędnie się wybarwił i kusił niezwykłą ilością kolorowych owoców i liści.

























Miałam w palnie że wniosę kolejne poprawki do Oranżeryjnej rabaty, bo jesienią chciałam więcej koloru, kwiatów i form. Więc kiedy z dniem pierwszego października złapałam za szpadel zaczęła się prawdziwa rozróba, prawie wszystkie rośliny poczuły wiatr w korzeniach.
Trzeba było też oczyścić ziemię z korzeni jesionów oraz wzbogacić ją w kompost i bardzo żyzny muł ze stawów. By nowe okazy miały dobry start. Tym razem, w przeciwieństwie do lat ubiegłych, kupiłam sporo roślin których nie bardzo miałam jak wyhodować. Na rabacie zamieszkały różne odmiany astrów, traw, tojadów, chryzantem, floksów ale też krzewy róż, budlei i hortensji. Szukałam odmian o ciekawych liściach, obrzeżonych innym odcieniem zieleni lub przebarwiających się jesienią. No i motyle zaaprobowały mój wybór.

























Prace trwały cały miesiąc i na koniec miałam absolutnie dość, nawet patrzenia w stronę tej rabaty… Nie ukrywam zaprojektowanie  „przebudowy” było pasjonujące. Kupowanie roślin miłe, ale już te machanie szpadlem po pierwszych 35 metrach (czyli jakiejś ¼) to była prawdziwa walka ze sobą i swoimi słabościami.  
Potem tylko pozostała mi nadzieja że jesień będzie długa i łagodna J Więc jak ktoś miał pretensję że zima przyszła niedawno to możecie to zrzucić na mnie. Dla mnie to był prezent po miesiącu w kamieniołomie ;)


Listopad upłynął pod znakiem liści z kasztanowców. Coroczny rytuał walki ze szrotówkiem kasztanowiaczkiem. W tym roku liście spadały prawie przez cały listopad, rozwiewał je wiatr, były tak suche że kruszyły się pod stopami…

 
                                       


Utylizacja tej ogromnej ilości materii organicznej to wielki problem w parkach pełnych wielkich starych drzew. Palić nie wolno (czasem mi się zdarzało choć tego nie znoszę), kompostować nie bardzo mam jak, bo moje kompostowniki pękają w szwach. Ziemia liściowa z kasztanowca jest kwaśna więc nie do wszystkiego mi pasuje. I tak co roku kiwam się z „wielkim” dosłownie problemem.  W tym roku postanowiłam wypróbować nową metodę która jest dobrym wstępem do kompostowania bo zmniejsza powierzchnię jaką zajmują liście i przyspiesza proces.

Po prostu liście trzeba rozdrobnić. Użyłam do tego swojej kosiarki, a do zgromadzenia liści dmuchawy. Wygodne i szybkie rozwiązanie które skróciło czas pracy i powierzchnię jaką zajmowały liście o połowę. Rozdrobniony materiał można było zeskładować na pryzmie kompostowej ale ja postanowiłam go  wykorzystać do spulchnienia ziemi na rabatach z roślinami jednorocznymi.
Przy użyciu glebogryzarki, rozsypane grubą warstwą liście zostały zagłębione w ziemi. Trudno uwierzyć ale po miesiącu po zmieszanych z ziemią liściach nie było śladu. Myślę że po tym całym procesie obróbki larwy motyla zostały zniszczone, a przy okazji poprawiła się struktura ziemi.




















Może komuś przyda się ta instrukcja w jego własnym dużym lub małym ogrodzie.


Kiedy ogród zasypiał snem spokojnym wtedy przyszedł czas na powrót do domu czyli chwila kiedy po całym sezonie można pomieszkać. Ale prawda jest taka że jest też moment by przyjrzeć się że ściany są jakieś takie szare, meble źle stoją a obrazy wiszą krzywo…. Nie ma to jak drobny remont na deser.
W tym roku po wielu latach zdobyłam się na meblowe roszady i zmianę koloru ścian z białego na...no właśnie...wybór okazał się bardzo trudny i nie obyło się bez wpadek. Kiedyś napiszę post o kolorach ścian bo współczesnośc i histroia bywa że przepychają się boleśnie....niektóre dawne rozwiązania kiedy kolor miał być intensywny dziś byłby trudne do życia...
Dla przykładu (na szczęście w małym korytarzu do ogrodu kolor na belkach był oryginalny ten na ścianach odbija światło flesza aparatu inaczej ale uwierzcie mi skład inny ale kolor dla oka ludzkiego ten sam...na żywo.


no i salon miód czy banany ;)




Niestety w związku z awarią mojego ukochanego aparatu nie mam wielu zdjęć ogrodu. Trochę z baraku czasu a trochę z braku uczucia i dobrego zgrania ze sprzętem który go zastępował. No i żałuje bo mam w pamięci piękne połączenia kolorów i kształtów ale pozostano one jedynie w mojej głowie. Z Wami się już nie podzielę… Co ciekawe kiedy jesienią zdobyłam się na kupienie nowego aparatu stary ożył sam z siebie. Pan w serwisie do którego w końcu dotarłam ze zdumieniem pytał mnie co dolegało sprzętowi bo nie może wykryć TEJ usterki… Po prostu czary…




Samych czarów i cudów Wam życzę w Nowym Roku 2015! 



13 komentarzy:

  1. Wzajemnie samych cudów i czarów, a także więcej czasu na pisanie ;):) Ogród wygląda pięknie, pracy w nim moc ( wiem coś o Tym). Z liśćmi kasztanowca muszę spróbować, też do tej pory paliłam. Rabata bajeczna musiała być w okresie pełnego rozkwitu. Ja jak weszłam do domu zapragnęłam pomalować sień, ale to jeszcze nie to, co bym chciała ;) Radości w sercu, siły i pomysłów na nowe... w nadchodzącym roku :) Monika

    OdpowiedzUsuń
  2. Bywaj czesciej proszę, uwielbiam Twoje posty :)
    Piękna ta rabata pod szklarnią, masz tam duże pole do popisu. Ładnie też wygladają te Twoje kosmosy, muszę rozsiać je tej wiosny u siebie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam bardzo ciężki i nieprzyjemny dzień, taki niefajny koniec roku. Weszłam tutaj, Twój post długi ...ale jakże piękny. Rozmarzyłam się, chciałam więcej...
    Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Spełnienia marzeń i samych szczęśliwych dni!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałego Nowego Roku !
    Piękny post - jak zwykle, dziękuję :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda że nie piszesz częściej ,strasznie lubię Twoje posty.Ogród w każdej porze roku wygląda ślicznie. A wspomnienie Twojej choinki (odcinek Maja w Ogrodzie) mam cały czas.
    W Nowym Roku życzę dużo zdrowia,więcej czasu dla swoich pasji i spełnienia marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  7. Często myślę co tam w moczarach słychać. Kwiaty piękne. Zimowe zdjęcia zapierają dech. Brakło mi relacji z warzywnika . Tak rewelacyjnie się zapowiadał. I choinki Aniu. Jej kolorów i brzęku szklanych bombek. Mam nadzieję,że znajdziesz więcej czasu na blogowanie . Nie ważne ,że nieaktualne. Dawaj tu wszystko lub cokolwiek. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrego roku 2015 Ci życzę. Chwil zatrzymań więcej i więcej. I radości z nich więcej i więcej. I zdrowia by TO wszystko udźwignąć.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zdjęcia i cudowny ogród! Podziwiam Cię za ogrom pracy, który wkładasz w pielęgnację ogrodu!!! Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, zdrowia, siły do pracy w ogrodzie i czasu wolnego dla siebie:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaczarowany Ogród..w ogrodzie nigdy roboty nie brakuje..no nie wiem czy szrotówek wyginie, albo jeszcze lepiej przezimuje :)..banan!..

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę że jesteście na etapie wykończenia wnętrz :) Jestem ciekawa, jak urządziliście swój dom. Sądząc po zdjęciach, które robisz, na pewno jest urządzony ze smakiem i jest bardzo przytulny. Zrób kiedyś zdjęcia jak to jest u was "wewnątrz" albo zobacz ofertę mebli

    OdpowiedzUsuń