piątek, 22 lipca 2011

Leniwe letnie klimaty

Mamy środek lata i nawet ogrodnik z ADHD musi czasem zwolnić tempo, w oczekiwaniu na intensywność prac na jesieni.
Reasumując lipiec to czas wakacji i warunki letnie temu sprzyjają. Ogród po gwałtownym wzroście w maju i czerwcu trochę przyhamował. Z dużych prac pozostaje regularne koszenie trawników i podlewanie, ale tu z pomocą przychodzi pogoda bo mój ogród ostatnio podlewa się sam. Czasem z racji aury trzeba coś "prysnąć na grzyba".
No i się trochę rozleniwiłam...
Widać co?

Image and video hosting by TinyPic

Nawet miotłę pochłonęła dżungla oranżerii...
Szalony chmiel miał mało przyjemne spotkanie z przędziorkiem. Spotkanie to zaowocowało stratą liści i na początku lipca dwa z trzech słupów chmielowych w oranżerii kompletnie wyłysiały! Wyglądało to makabrycznie, ale po chemicznej interwencji przędziorek wycofał wrogie oddziały do okopów. Podejrzewam że jeszcze się gdzieś kryje w zakamarkach i zaatakuje znienacka, ale będziemy z nim dzielnie walczyć. Zresztą pnącza po chwilowej niedyspozycji doszły już do dawnej świetności a ich wzrost nabrał ekspresowego tępa. Jak widać na zdjęciu każdy element jaki można pochłonąć zielenią jest wykorzystywany.

Co robi ogrodnik kiedy jego narzędzia pochłania ogród?
Leni się na stanowisku do inhalacji tytoniem.
Obszar dla ciężko uzależnionych od tytoniu...

Image and video hosting by TinyPic

Co w tym najpiękniejsze nie jest to uzależnienie niebezpieczne dla zdrowia. Chyba że ktoś jest wrażliwy na słodki i mocny zapach jaki roztacza ta roślina. Szczególnie przyjemnie jest usiąść wieczorem na reżyserskim krześle i wąchać, niuchać, zaciągać się... bo wtedy kwiaty pachą najmocniej, ściągając ciekawe gatunki ciem.

Image and video hosting by TinyPic

A reszta ogrodu? No cóż ogród północny tonie w zieleni, do ogrodu południowego zgodnie z przysięgą wczesnowiosenną nie wchodzę (nawet nie jestem w stanie opisać co się tam dzieje - ogród zajął się tym co lubi najbardziej zarósł całkowicie)

Zieleń zieleń i jeszcze raz zieleń

Image and video hosting by TinyPic

Rabaty słoneczne dodają upragnionego koloru. Enklawy kwiatów i owadów w tym zielonym zagłębiu.

Image and video hosting by TinyPic

Co prawda nad tymi kwiatami trochę się trzeba na kiwać by wyglądały dobrze. Czyli lenistwo jest mocno niepokojone pracami nad kondycją bylin.

Image and video hosting by TinyPic

W pełni kwitnienia w lipcu są malwy. Na rabacie oranżerii czują się świetnie. Do wyboru do koloru pomponowe lub czarne. Te drugie są wyraźnie wyższe i osiągają prawie 4 metry! za to pełne są moim zdaniem ciut za niskie mimo swoich dwóch metrów. Obie odmiany piękne i godne polecenia.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

to rzadki kolor w moczarowym ogrodzie. Ale coraz bardziej się do niego przekonuje...

Image and video hosting by TinyPic

Takie czarnulki są fajnym tłem dla innych roślin, no i przy swoim wzroście nic ich nie przyćmi ani nie zagłuszy ;)

Image and video hosting by TinyPic

Co do innych roślin w pełnym rozkwicie jest teraz pysznogłówka i jeżówka.
Pysznogłówkę którą wyhodowałam w zeszłym roku z nasion lubię najbardziej, ma takie ładne pastelowe odcienie. Jak ten słodki róż.

Image and video hosting by TinyPic

ale jej koleżance nie można odmówić efektowności. Takiego koloru nie sposób nie zauważyć..

Image and video hosting by TinyPic

Widać z daleka...

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

No i jeżówki tu różowe ale w ogrodzie rosną też odmiany białe, pomarańczowa i pełne. Pomarańczowa jest piękna ale źle ją posadziłam i w ogóle jej nie widzę bo rośnie za wyższymi roślinami i jesienią muszę ją przesadzić.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

W sumie jak widać na zdjęciach rabaty kwitną dość obficie. Ale przychodzi taki moment że ciągle trzeba coś poprawić.
Po pierwsze popełniłam duży błąd na rabacie oranżerii, wiosną kiedy byliny rosły nie zamontowałam im podpór.Wydawały mi się wtedy takie odżywione i mocne że nie widziałam sensu takiego działania. Ale niestety przy tak intensywnych deszczach woda spływająca z dachu strumieniami kładzie nawet najgrubsze łodygi. Położył się nawet przegorzan przygniatając jeżówki. Mam nauczkę, bo teraz podpieram, przycinam i po każdym deszczu muszę coś podnieść.
Po drugie rośliny powoli przekwitają co generuje dużo prac pielęgnacyjnych. Byliny są piękne w czerwcu i lipcu a potem coraz mniej z nich jest w pełni swej urody. To co przekwitło trzeba wycinać by pobudzać rośliny do wydawania kolejnych kwiatów lub do odnowy całej rośliny. A jak przycinamy aż do ziemi jak np przymiotno czy ostróżki by zakwitło jesienią to warto jeszcze trochę podsypać nawozem. To te przerywniki od laby ;)

Widok ogólny rabat.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Groszek bylinowy.

Image and video hosting by TinyPic

poniedziałek, 18 lipca 2011

Piżmak ogrodnik i znajomy jeż

Jak już piszę o zwierzakach w ogrodzie to trudno mi nie wspomnieć o istotach ciut większych od motyli ;)
Ssaków w ogrodzie jest tak naprawdę sporo to m.in. rodzina kun która mieszka na strychu, sarny które okupują łąki i sad wpadając czasem do ogrodu oranżerii na kapustę ozdobną. Klan łasic który uszczupla populację kretów, tchórze, nietoperze całą rozmaitość drobnych gryzoni od ryjówek po myszy i nornice. Lisy oraz bobry przed którymi trzeba chronić drzewa. Dużo tego zwierzyńca.
Ale jest w tej grupie piżmak, nie byle jaki piżmak, to prawdziwy ogrodnik i pasjonat przycinania roślin.
Znad Podkowy wyciął większość bodziszków geranium, gustuje też w nawłoci solidago co widać poniżej.


Robi mi porządki na rabacie, przycina zieleń zwisająca zbyt nisko nad taflą wody, zdejmuje wilce oplatające bujną roślinność nadbrzeżną. Jednym słowem jest bardzo pracowity



Na razie nic naprawdę nie zniszczył, ale mam pewne obawy o moje kosaćce na półce z roślinami błotnymi Podkowy. No cóż nasze rewiry ogrodowe się lekko zazębiają więc może nastąpić drobny konflikt o wpływy. Na razie staram się nie zauważać że coś wyciął, a on chyba stara się nie wyciąć za dużo.

Ale jak już piszę o piżmaku to wspomnę o jeżu. Bo ostatnio często go spotykałam. Buszuje w ogrodzie po zmroku, grzebie w miskach psów. Przychodzi pod dom.
Jest na tyle wyluzowany że czasem zasypia na środku swojego słomianego domku nie wchodząc nawet do środka.
I tak słodko śpi....


Zaczęłam się nawet o niego martwić że jak tak śpi to może coś mu jest... ale to na szczęście wynik Moczarowego luzu.
A jak można sprawdzić czy wszystko jest ok?
Obudzić....




I dać coś dobrego do zjedzenia.



Jeśli apetyt dopisuje to można uznać że nie jest źle.
Co prawda jeżuś po obudzeniu obniuchał mnie dokładnie i chyba mając w pamięci nasze (opisywane wcześniej ) spotkanie na przedwiośniu popatrzył na mnie trochę niepewnie czy znowu zmierzam go kopnąć.... Do tej pory mi głupio, ale ciemno było wtedy przeokrutnie.
Kiedy jednak dostał talerzyk z frykasami, już był zadowolony i nie przeszkadzała mu moja obecność. Co widać na zdjęciach.


wtorek, 12 lipca 2011

Letni lot motyli

Kiedy naprawdę zaczyna się lato? Trudno zakładać że dzieje się to zawsze zgodnie z kalendarzem. Dla mnie takim sygnałem startowym tej pory roku jest duża ilość motyli krzątających się wśród kwiatów.





W drugiej połowie czerwca i na początku lipca masowo pojawiają się w ogrodzie te piękne stworzenia. Dopiero wtedy wszystkie rabaty kwiatowe ożywają, a widok oblepionych motylami kwiatów jest wprost bajkowy.


W tym roku po raz pierwszy korzystają z nowej bogatej stołówki w ogrodzie oranżerii i widać że każdy gatunek ma swoje preferencje. Ale jest lista roślin która przyciąga te owady najbardziej.Z krzewów letnich to z pewnością Budleja a wśród bylin najbardziej atrakcyjne wydają się być sadziec eupatorium, rozchodnik sedum, oregano origanum, firletki lychnis, jeżówki echinacea, kłosowiec agastche, ostrygonowiec centranthus, szczeć dipsacus Przegorzan echinops i pyszmogłówka monarda. Oczywiście na innych kwiatach też widuje motyle ale nie ma na nich takiego tłumu.

A cały nalot skrzydlatych piękności inauguruje motyl, którego pojawnie się, dla mnie osobiście rozpoczyna sezon letni. Ten gatunek nie jest ani wielki ani bardzo kolorowy i swoim wyglądem przypomina raczej ćmę, a mam na myśli Karłątka.



Nie jest może najpiękniejszy, ale kojarzy mi się z małymi koliberkami i może dlatego darzę go wyjątkowym sentymentem.




Listkowiec Cytrynek zwany popularnie cytrynkiem to jeden z pierwszych motyli budzących się z zimowego letargu i od dzieciństwa nierozerwalnie wiąże jego obecność z wczesną wiosną. Ale w tym roku wyjątkowo licznie pojawił się letnią porą.


Od kuzynostwa i dalszej rodziny wyróżnia go nie tylko barwa ale też dłuższa trąbka bo gustuje w kwiatach o głębszych kielichach.




A tu jego bliski kuzyn Bielinek Rzepik


Te lato należy jednak do tego niepozornego urokliwca o niebanalnej nazwie Przestrojnik trawnik.
Jest go w tym roku multum. Szczególnie upodobał sobie oreganum i dosłownie rośliny tej nie widać bo okryta jest skrzydłami motyli tego gatunku.



Bardzo podobny do poprzednika jest też liczny w tym roku jest Przestrojnik jurtina.


A to kolejny reprezentant licznej bandy skrzydlatych kwiatowych najeźdźców Rusałka pawik. Ten motyl w sumie co roku pojawia się masowo w drugiej połowie lata. Jest bardzo pięknie ubarwiony w porównaniu z Przestrojkami.




rodzina modraszków




Czasem wśród znanych mi motyli,których gatunki od lat mieszkają w ogrodzie, zdarza się jakaś świeżynka jak ten oto Polowiec szachownica.



W zeszłym roku takim rarytasem była Rusałka osetnik, która po raz pierwszy pojawiła się w moczarowisku, ale ten sezon w pełni a ani jedna nas jeszcze nie odwiedziła. Może trzeba jeszcze poczekać?

Motyl z bliska wydaje się być zjawą nie z tego świata. Dopiero w dużym przybliżeniu widać z jakim kosmitą mamy do czynienia.



Obiad we dwoje...



lub troje...



Na koniec chcę dodać że owady te z całą swoją różnorodnością są nieodłącznym elementem ogrodu, nie wyobrażam sobie tego miejsca bez nich.

sobota, 2 lipca 2011

Zielonym do góry czyli produkcja sadzonek bylin

Jakiś czas temu (kwiecień) pisałam o sianiu nasion z myślą o kolejnych latach pełnych kwiatów. Minęło sporo czasu a kiełkujące wtedy rośliny wyrosły na spore sadzonki.
Z małych doniczek przeznaczonych do siewu wylądowały w większych, służących do podchowania młodych roślin.



W tym roku kolekcja wysianych tak bylin jest bardzo duża. Ładnie wyrosły jeżówki białe, rutewka, żelaźniak czy parzydło leśne, ale też dużo innych roślin. W sumie grubo ponad 1500 doniczek zapełniło się młodymi sadzonkami.




Ale nim się tak stało, i roślinki zaczęły się rozwijać i rosnąć trzeba było napełnić te wszystkie doniczki ziemią...
Po bylinach, na wysiew w maju i czerwcu, przyszedł czas na rośliny dwuletnie. Malwy, wieczornik i naparstnice, urosły już na tyle by na początku lipca nadawać się na przeprowadzkę do większego lokum.




Siewki malwy w doniczkowym wielopaku


Sadzonki tuż po przesadzeniu.






Pogoda na przesadzenie jest idealna. Musi być chłodniej i wilgotno a wtedy rośliny szybciej się aklimatyzują do nowych warunków. Przyznaje że część z nich przesadzana jest w ziemię prosto z ogrodu więc diametralnie zmieniają im się warunki glebowe.
Ziemia ogrodowa, jaką można kupić w centrach ogrodniczych zawiera zazwyczaj dużo torfu, jest dobra i lekka dla kiełkujących nasion ale nie zawsze dla rozwijających się sadzonek. Dużo roślin, szczególnie ceniących sobie przepuszczalne podłoże, nie rośnie najlepiej w torfie. W zeszłym roku spora część moich sadzonek w ten sposób zakończyła żywot nim znalazły się w ogrodzie. Nauczona tym doświadczeniem, w tym roku do uprawy używam ziemi z ogrodu i problem znikł.






Część bylin wymaga przynajmniej dwóch lat od wysiania do momentu wylądowania na rabatach. Do nich należą np hosty. W zeszłym roku rozsiały mi się w ogrodzie same. Małe siewki są bardzo kruche i delikatne, więc ich przesadzanie to prawdziwa katorga. Każde uszkodzenie kończy się uschnięciem siewki, więc w sumie warto je wysiewać do większych doniczek a nie do wielopaków. W tym roku hosty wysiane w kwietniu dopiero wschodzą za to te z zeszłego roku zaczynają się rozrastać.
Myślę że w drugiej połowie lata powędrują na miejsce stałe, ale faktycznie ich uprawa wymaga wyjątkowej cierpliwości. Ale uważam że się opłaciło trochę z nimi pomęczyć, bo w rezultacie mam do zagospodarowania ponad 100 roślin.


Tak samo trudna do uprawy z nasion jest liatra kłosowa. Kiełkuje ładnie i szybko ale rośnie wolno. Co najgorsze póki nie jest wystarczająco wyrośnięta nie ma sensu jej wysadzać do ogrodu bo łatwo wymiera sama z siebie a do tego nie przeżywa zimy w gruncie. Teraz kiedy już podrosła na pewno da sobie radę, tak samo jak rozchodnik.



Sianie bylin, wymaga sporo pracy i cierpliwości. Babrania się w ziemi wiele godzin, najpierw siejąc potem przesadzając. Sens takiej pracy pojawia się wtedy, kiedy potrzebujemy dużej ilości roślin na raz i mamy warunki do przetrzymania sadzonek. Ja do tych celów wykorzystuje małą szklarnię w której wydzieliłam sobie przestrzeń dla doniczek. Faktycznie w tym roku wyprodukuje sobie ponad 2000 sztuk roślin do uzupełnienia rabat i założenia kolejnych. Większość z nich posłuży do zaaranżowania patio i drugiej rabaty oranżerii na której obecnie królują rośliny jednoroczne.